Jak nauczyć dziecko zasad – wyprawa do Cyrku

Spędziliśmy dzisiaj prawie 3 godziny w cyrku we dwoje Ja i Szymon 🙂 Było wspaniale, były psy, koty, konie, osły, zebra i wielbłądy a umiejętności gimnastyczne osób występujących zapierały dech w piersiach. W cyrku można było podpisać petycję dotyczącą – udziały zwierząt w takich przedstawieniach ( oczywiście za tym aby występowały), ja nic nie podpisałam, bo jestem rozdarta z jednej strony piękne występy zwierząt a z drugiej strony dramatyczne zdjęcia, okrutnego traktowania zwierząt w takich miejscach.

Ale nie do końca o tym chciałam pisać, nie o wrażeniach z przedstawienia, nie o zapierających dech w piersiach wygibasach parę metrów nad ziemią.

Ale o zasadach – staram się przestrzegać zasad panujących w danych miejscach i gdy usłyszałam w cyrku że nie wolno nagrywać, od razu zrezygnowałam z takiego postępowania, dlaczego – bo skoro ktoś zaznacza że sobie czegoś nie życzy a my jak by nie było byliśmy w gościach – to po prostu się tego nie robi. Mój Szymek zrozumiał od razu i nawet zdjęć telefonem nie chciał robić ( bo pan powiedział że można tylko aparatem) Jednak robienie zdjęć było dozwolone i skorzystaliśmy z tego z uśmiechem (zawsze to łatwiej opowiedzieć jak się pokarze takiego wielbłąda). Jednak nie wszyscy przestrzegają zasad, wiele osób dorosłych i dzieci nagrywały na telefonach przedstawienie. Jeszcze rozumiem, że może ktoś nie rozgarnięty w totalnym amoku nie zwróci dziecku uwagi.  Ale helooł … dorosły facet który filmował z połową mojej twarzy zawsze gdy chciałam powiedzieć do Szymka – że coś jest super albo popatrzyć na jego reakcję na niektóre niesamowite wyczyny. Po prostu tego nie rozumiem, może wy mi wytłumaczycie ? Jak to właściwie jest – czy uczycie swoje dzieci że trzeba przestrzegać zasad a sami je naginacie do swoich potrzeb? Na kursach mówiono nam że zasady są dla wszystkich – i jak dozwolone jest dziecku zjeść kostkę czekolady na tydzień – to tobie też wolno zjeść tylko jedną. Zgadzam się z tym w stu procentach, bo to nie są małe roboty i skoro zasady są dla dobra ogółu i pomagają we wspólnym życiu, to powinno się ich przestrzegać. W tym wypadku chodzi również o szacunek do drugiego człowieka, myślę że śmiało można powiedzieć, że u niektórych dorosłych go brak. A dzieci czerpią z nas przykład i to my pokazujemy im jak powinno się żyć w społeczeństwie.

Zanim jeszcze trafiliśmy do cyrku, była na odwiedzinach ciocia Szymona, która opowiedziała mi mrożącą krew w moich żyłach historie o telefonie którym się bawił Szymon. Aż mi krew stanęła w krwiobiegu … z wrażenia. A więc, owy telefon został znaleziony na drodze, o tak sobie leżał a oni podnieśli – wyrzucili kartę sim, jak powiedziała ” nawet nie dzwoniłam, bo stwierdziłam że babcia będzie miała”,  z wrażenia poszłam do WC, i idąc usłyszałam jak obiecuje Szymonowi że może on dostanie ten telefon !!

Ale ja nie chce u  mnie w domu kradzionego telefonu! Dlaczego piszę kradzionego – no bo jak inaczej to nazwać? To nie jest 2zł znalezione na drodze, to telefon który jest wart nawet ok 200zł … stwierdzenie że na pewno był jakiegoś dziecka, wcale mnie nie uspokoiło.. bo jakiś dzieciak zgubił, może nie dostanie nowego przez dwa lata… może płakał za nim przez tydzień . Nie umiem upominać ludzi i leczyć ich z ułomności… ale wiem że Szymon nie widzi jeszcze nic złego w tym co zrobiła ciocia … wiec jutro czeka mnie rozmowa na temat przywłaszczania nie swoich rzeczy, bez choćby najmniejszej próby odnalezienia właściciela. Będzie to dla mnie o wiele trudniejsze ze względu że tyczy się to jego cioci, która była jego opiekunem przez 2 lata. Mam tylko nadzieję że zrozumie o co mi chodzi i myślę że jak powie cioci … że zrobiła źle, będę z niego dumna. Ale ta rozmowa dopiero przed nami, trzymajcie kciuki za poczucie sprawiedliwości Szymona, bo wychowanie dzieci wcale nie jest proste, a najtrudniejsza jest walka ze swoimi małymi grzechami, bo jeżeli chcemy wychować dobrego, wrażliwego człowieka – powinniśmy zacząć wszystko co złe eliminować ze swojego zachowania … a wtedy … wtedy będzie nam szło dużo łatwiej.

clown-1332782_1920

Inne życie

Już nie wychodzę z domu o 6 i nie wracam o 18, dlaczego więc ciągle wstaje o 5?

No tak, od piątku mamy dziecko- nie malutkie, ale takie które potrzebuje 100% uwagi – bo jak czytam w jego papierologi – Dziecko potrzebuje ciągłej akceptacji  i zauważenia.

Ciocia która się nim zajmowała, kazała mu być grzecznym, spokojnym i że ma robić to co chcemy! Ludzie, to nie na tym polega! Mam tylko nadzieję że nie zagroziła mu że go oddamy!

Wczoraj nastąpiło złamanie- Szymon powoli zaczyna być sobą – nie jest aniołkiem – ale które dziecko nim jest w 100%. Bardzo mi zależy żeby był przed wszystkim sobą, żebyśmy mogli go poznać, nie będę kłamać, przed nami dużo pracy – ale nie chce go zmieniać, chce natomiast żeby zaczął pojmować świat zasad – że jak ktoś go prosi żeby czegoś nie robił, to po prostu tego się nie robi, to że musi zacząć odnajdywać swoje pasje, to że po sobie trzeba sprzątać i przede wszystkim że nie powinno się Kłamać.

Ale jak wprowadzić zasady, jeżeli tak naprawdę On ukrywa przed nami swoją prawdziwą twarz? Myślę że w sobotę usiądziemy i spiszemy Kodeks, bardzo dużo mówiono nam o tym na szkoleniach. Będzie to zbiór zasad które obowiązują w naszym domu. Napiszemy go wspólnie – każdy będzie mógł powiedzieć czego oczekuje, dozwolona będzie negocjacja, nie zagwarantuje nam to że Szymon będzie aniołkiem, ale będzie wiedział że po domu chodzi się w pantoflach, że po zjedzonym śniadaniu talerze odstawiamy do zlewu a przed spaniem czytamy wybraną przez niego bajkę.

Szymon, stwierdził że nie lubi wf’u, ma on problem z lekką nadwagą, w związku z czym aktywność fizyczna jest jak najbardziej wskazana. Nie spotkałam się jeszcze z dzieckiem które na pytanie- pokopiemy w piłkę odpowiada stanowczym – NIE. A Szymon tak właśnie odpowiada, nie będę się uczyć jeździć na rowerze, nie będę grał w piłkę, nie będę biegać, po prostu NIE. Na jedną propozycję odpowiedział TAK – a są to lekcje na basenie, wiec odrobinę mi ulżyło, co nie zmienia faktu, że jakoś nie widzę tych wakacji ciągle siedząc w domu i bawiąc się w domu… Zaczynam przeszukiwanie internetu, w celu odnalezienia porad – Jak przekonać dziecko do aktywności fizycznej, która moim zdaniem jest bardzo ważna w tak młodym wieku – BA! Cały czas jest ważna.

Podobnie mamy z czytaniem, Szymon zgaduje wyrazy, nie chętnie czyta, nudzi się po 5 minutach. Jednak stanowczo będę nieugięta – tak! Bo to dla jego dobra, mnie też nie cieszy walka o każdą literkę, jednak każdy złożony wyraz to dla mnie jak złoty medal! Chętnie piszemy, jeszcze nie zaczęliśmy z liczeniem, ale powoli będę wprowadzać i pracę nad matematyką.

Mamy orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności umysłowej, nie miałam czasu poczytać, do kogo powinnam się udać, myślę że psycholog i pedagog to podstawa, mam nadzieję że uda nam się to wypracować i że nie jest to wrodzone a zaniedbane, że Szymon jednak dogoni rówieśników – ale to jest moja nadzieja, czas pokażę, potrzebuje wiedzy – wiedzy której nie posiadam, bo całkiem inaczej pracuje się z dzieckiem zdrowym a całkiem inaczej z chorym. Ale podjęliśmy się tego świadomie, chcemy żeby był szczęśliwy – więc, zdobędę tę wiedzę – jeżeli macie jakieś doświadczenia z pracą z takimi dzieciakami jak Szymon to każde mądre rady dobrze widziane, a zwłaszcza te gdzie uderzyć po pomoc! Szymon będzie miał swoje pieniążki, więc cena nie jest ważna, najważniejsze jest żeby mu pomóc.

Jak widzicie pracy mamy sporo, po pierwsze musimy się poznać – tak na prawdę, po drugie musimy zarazić go miłością do sportu i aktywności fizycznej, po trzecie musimy nauczyć się czytać.

Mam dla niego worek miłości i troszkę obowiązków, chce żeby był samodzielny. Aby jak dorośnie świat stał dla niego otworem, a on poszedł z podniesioną głową. Ale przede wszystkim chce żeby nas pokochał, bo ja już mu swoje serce oddałam, teraz Cierpliwie czekam na jego 🙂

 

Ps. Od 28 zaczynamy zajęcia z logopedą 🙂

baby-711119_1920