Stuk puk ? – Kto tam? Marzenia

Każdy ma swoje, jedni mają jedno-wielkie inni, pare- małych. Temu podoba sie- auto sąsiada, a sąsiadowi podoba sie- jego żona. I tak ten świta jest zbudowany, na marzeniu, na dążeniu do realizacji poprzez spełnienie, a potem znów kiełkuje następne, jeszcze większe, jeszcze bardziej absorbujące – kim byśmy byli gdyby nie marzenia? Czy można nas określać poprzez to czego pragniemy ?

Marzenia dorastają razem z nami, zaczyna sie już od niemowlaka który to marzy o tym żeby dosięgnąć zabawki, lub wisiorka mamy. A gdy już to marzenie sie spełni a my stajemy się coraz bardziej samodzielni, zaczynają nas zachęcać reklamy i chęć zaspokojenia swoich materialnych marzeń często, przysłania nam te emocjonalne. O ile byli byśmy szczęśliwsi, gdyby zamiast marzyć o czerwonym laptopie, pomarzyli byśmy o rozmowie z meżem/żoną. Moim ulubionym marzeniem, jest kąpiel w wannie z bąbelkami i cichą nastojową muzyką w blasku świec… Takie ot marzenie które można codziennie spełnić – jednak ja zostawiam je na specjalne okazje… na te specjalne dni, gdy jest mi cieżko .. gdy w kalendarzyku wybija napis „1 dzień do okresu”, a moje jajniki dają znać że to moje jedno wielkie marzenie znów sie nie spełni.. wtedy pocieszam sie tymi marzeniami które moge spełnic w każdej chwili i tymi trzymanymi na „specjalne okazje” jak nadrobienie odcinków ulubionego serialu.

Myśle, że nie można nas oceniać poprzez marzenia, poniewarz powstają one czesto pod wpływem impulsu, bądz zwyczajnej zazdrości. Czy marzenie o ładnej garderobie i drewnianych podłogach w domu – zrobi ze mnie materialistke? Każdy z nas ma swoje poczucie estetyki, dlatego marzenia związane ze swoi wyglądem jak i wyglądem najbliższego otoczenia – każdy ma na swoją miare.

I takie sa wszystkie nasze marzenia – szyte na miare, tego czego potrzebujemy, oraz tego bez czego nie umiemy żyć. Nie zapominajmy marzyć – bo dzieki temu możemy choć przez chwile wyobrazić sobie jak wspaniale było by, jakby moja łazienka miała pogrzewaną podłoge, a jak zamkne oczy, to czasami wydaje mi sie że już stoje nogami na ciepłej podłodze, kapią ze mnie kropelki wody a gdy lądują na ciepłych kafelkach unosi sie para … tak… lubie marzenia, bo dzieki nim, jestem w stanie poczuć zapach niemowlaczka, zobaczyć malutkie rączki, i całować te cudne stopki… a potem otwieram oczy i przecieram łzy rozpaczy płynące po moich policzkach… bo znów jestem tu … i jedyne na co mam wpływ to ilość piany i głośność muzyki w łazience …

fantasy-579810_1280

 

Oczekiwanie

Czas ucieka tak szybko – że sama nie rozumiem, gdzie podziewają się te dni które są już za nami, obawiałam się tego „oczekiwania”, ale teraz rozumiem, że wszystko jest potrzebne.

Kolejne święta bez dzieci- to kolejne zmarnowane święta, tak właśnie myślałam zanim nastały. Jednak teraz wiem jak bardzo się myliłam. Święta były smutne, bo jest coś czego chce, a chce zajść w ciąże i kolejne nie powodzenie – doprowadza do stanu „małej depresji”. Chce też aby te dzieci które są przypisane do mojej przyszłości się odnalazły. Chce im dać spokojne, bezpieczne dzieciństwo, chce żeby wypełniły mój dom krzykiem, śmiechem, płaczem. Tak bardzo tego pragnę, że czasem zapominam o tym co już mam. A mianowicie o moim wspaniałym mężu. On daje mi mnóstwo radości i spokój. A tego właśnie mi potrzeba w czasie oczekiwania. Jestem o tyle w gorszej sytuacji, że nie mam pojęcia, jakie to będą dzieci, ile będą mieć lat, czy nas pokochają. W naturze jest tak że miłość przychodzi sama, rodzi się w matce i dziecku jeszcze zanim przyjdzie na świat, a zaraz do tej miłości dołączają kolejne postaci, przede wszystkim Tata, babcie, dziadziowie i ciocie. U naszych dzieci taka miłość która urodziła się sama może być bardzo skomplikowana, ale gdzieś się będzie tliła. A my musimy nauczyć ich kochać Nas, nie z wdzięczności, nie chciała bym aby taka miłość zrodziła się w naszych dzieciach. Bardzo bym chciała żeby to była miłość wypracowana, miłość za to że po prostu będziemy zawsze, w lepsze i gorsze dni. Takiej miłości potrzebuje moje serce. Wiem że nie będzie prosto, że nasze dzieci, przybędą z ogromnym bagażem, czegoś czego do końca nie zrozumiemy, znajdzie się tam na pewno  ból, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości, może przemoc, i oby nic gorszego. Przeraża mnie temat molestowania… i gorliwie mam nadzieje że mnie to ominie.

Oczekiwanie rozpoczęłam z chwilą zakończenia kursów 5 kwietnia, i tak sobie trwam z ogromną nadzieją na szybkie znalezienie się naszych dzieci. Czy macie pomysł – co zrobić żeby tego czasu nie zmarnować? Czy można zrozumieć po co on jest potrzebny, bo na pewno jest po coś…

Trzymajcie kciuki za szybkie odnalezienie moich zgub i aby ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, bo wiem że chyba już gdzieś są… boys-838221_1280